Powrót do spisu treści

Czy Astra II ma jakieś mankamenty?

        Nieeeeee, ależ skąd! Żadnych wad...

        No trudno, jeżeli się o czymś pisze, należy napisać w miarę możliwości wszystko lub jak najwięcej z tego, co się wie... Na początek o tym co znam z własnego doświadczenia. Otóż okazuje się, że Opel ma pecha do poddostawców niektórych elementów.

ŁOŻYSKA

        Wszystko zaczęło się od listu, który od zatroskanego ;-) dealer'a otrzymałem 08. grudnia 1998 (auto kupiłem pod koniec września tegoż roku). Pozwolę sobie zacytować fragment tego listu: "Szanowny Panie, Producent poinformował nas, że w pewnej liczbie samochodów marki Opel Astra II powinien być zmodyfikowany sposób mocowania kolumny kierowniczej ze względu na komfort użytkownika samochodu. Nie ma to jednak wpływu na bezpieczeństwo." Dalej znalazły się jakieś farmazony o tym, jak mnie dealer lubi oraz jak jemu przykro, a jeżeli auto sprzedałem "to bylibyśmy wdzięczni za udostępnienie nam adresu nabywcy." I tutaj małe wyjaśnienie: ten list otrzymałem jako przesyłkę za potwierdzeniem odbioru... Niczego w tym miejscu nikomu nie sugeruję, ale skoro sprawa dotyczyła tylko komfortu i nie miała wpływu na bezpieczeństwo to skąd taka forma przesyłki i z czego wynika pytanie o kontakt z ewentualnym nabywcą (gdybym auto już sprzedał...). Zastanawiającym jest również fakt, iż po całej operacji (według wyjaśnień serwisanta chodziło o wadliwe łożysko) kategorycznie odmówiono mi wystawienia dokumentu stwierdzającego wykonanie i określającego rodzaj oraz zakres czynności... W dniu wizyty w serwisie otrzymałem pisemnko, w którym wyjaśniano: "(...) w niewielkiej partii samochodów zastosowano łożysko o niewłaściwie dobranej tolerancji." Po jakimś czasie prasa informowała, że problem dotyczył kilkudziesięciu tysięcy aut. Wspomnę w tym miejscu, że Astra II produkowana jest od maja 1998 roku... No cóż - najważniejsze, że auto jeździ, ale okoliczności są cokolwiek zastanawiające...
        W czasie pierepałek z kolumną kierownicy drugi raz już zgłaszałem w serwisie, że w moim aucie dziwnie hałasuje skrzynia biegów. Odpowiedź brzmiała: "Ten typ tak ma!" Typ, który to powiedział nie brał pod uwagę, że mój Ojczulek jeździ dokładnie takim samym autem (inny jest tylko kolor...), więc mam możliwość porównania. W tym drugim aucie w ogóle nie było słychać niczego niepokojącego z okolicy skrzyni biegów. Kiedy hałas stał się wyraźnie słyszalny w kabinie pasażerskiej podczas jazdy, zgłosiłem serwisowi trzeci raz ten problem. Krótko mówiąc zostałem olany... Pan serwis i pan właściciel serwisu stwierdzili, że jestem przewrażliwiony i czepiam się... Jakież było zdziwienie tych dwóch panów, kiedy mój Ojczulek zadzwonił 17. stycznia 1999 roku do nich z wiadomością, że ja jestem w Poznaniu i nie mam czym wrócić do domu, ponieważ rozleciała się skrzynia biegów w mojej Astrze! A dodam, że stało się to przy szybkości znacznie przekraczającej dozwoloną na naszych śmiesznych dróżkach, ale o kilkadziesiąt km/h poniżej prędkości maksymalnej - w Niemczech, w lutym tego samego roku na autostradzie dowiedziałem się, że wynosi ona 195 km/h mimo, iż Opel podaje 188 km/h (nie jechałem z górki, a auto było bardzo obciążone!).
        W jednym z poznańskich serwisów, do którego zwłoki mojej Astry II zostały przewiezione dzięki Opel Assistance (naprawdę świetnie się spisali, a za taksówkę do Piły zapłacili), Pan z serwisu stwierdził, że byle dureń zorientowałby się na podstawie moich uwag, że należy wymienić jakieś łożysko, a cała operacja trwałaby najwyżej kilka godzin... A tak musiałem czekać do 08. lutego, ponieważ Opel nie przewidział, że skrzynia biegów może się rozlecieć w aucie, które jest produkowane dopiero kilka miesięcy i w Polsce takowej nie było... Jaka była rzeczywista przyczyna: rozleciało sie łożysko na wałku głównym skrzyni biegów... Ale trudno im się dziwić - skąd mają wiedzieć o głupocie niektórych pajaców w serwisach? Chociaż o tym nieco dalej też kilka słów będzie. Chyba przyznacie mi prawo do twierdzenia, że dostawcy łożysk dla Opla nie zawsze muszą się kojarzyć z niemiecką solidnością... Czy taka jeszcze istnieje? Sądzę, że to tylko mit...

SERWIS

        Myślę, że po przeczytaniu niektórych listów oraz powyższej relacji przyznacie mi rację, że kiepski serwis to również bolączka Astry II. Ale, żeby była jasność: serwis to nie tylko mechanik próbujący - zdarzają się tacy - uczciwie wykonywać swoją pracę. To także jego wsparcie. Swego czasu toczyłem pianę z powodu blokujących się świateł długich. Jeżeli wpadniecie, kiedyś do Piły i postawicie mi dobre piwo, wówczas pokażę Wam skoroszyt o grubości paru centymetrów zawierający kopie zleceń usunięcia między innymi tej usterki oraz korespondencję z GM Warszawa dotyczącą usterek nękających moje auto. Z samej tylko korespondencji wynika jedno: kupiłeś palancie auto, to masz za swoje. Też mi wielki koncern, który przez dwa lata mimo próśb i gróźb nie potrafi usunąć tak prostej ustreki, jak blokujące się światła długie. Umiem sobie już z tym radzić, ale wielu kierowców nadjeżdżających z przeciwka myśli, że jestem złośliwy, a ja po prostu czasem nie mogę w krótkim czasie wyłączyć długich świateł... A smutni panowie z GM odpowiadali na moje listy, że jest przecież gwarancja i wiele innych eufemizmów, od których robi się mdło. A chodzi tylko o jedno: jeżeli domagający się czegoś właściciel auta otrzyma to, wówczas mogą się zgłaszać inni. Dlatego też trzeba tępić tych, którzy widzą wady produktu...
         Żeby nie być gołosłownym - krótka opowieść. Będąc już zmęczonym powtarzającymi się usterkami, mniej (hałasy w drzwiach, żle zamontowana pokrywa wlewu paliwa, trzeszczące fotele...) lub bardziej dokuczliwymi (opisywana wyżej awaria skrzyni biegów) przedstawiłem sprzedawcy określone żądania. Dealer zorganizował wykonanie opinii technicznej przez rzeczoznawców PZM. Cytuję: "1. Ślady nieznacznego wycieku oleju przekładniowego przez uszczelnienie dolnej pokrywy bloku napędowego (skrzyni biegów)." A na końcu "Poza wyżej wymienionymi, drobnymi usterkami, ..." Dodam tylko, że auto miało "aż" 17622 km przebiegu! W związku z wydaniem przez rzeczoznawców opinii dealer i pewien dowcipniś z GM (jego listy były pełne czarnego humoru, ale niskich lotów...) prawie zaczęli lewitować. Ale to, że do dzisiaj (to już ponad dwa lata!!!!) zawieszają mi się światła długie ci panowie mają tam, gdzie mi wchodzili sprzedając auto. Szanowny właścicielu Astry II, na życzliwość Opla się nie liczy - o nią trzeba się modlić! Moje modlitwy nie zostały, jak dotąd, wysłuchane. To smutne i żenujące, jak w Polsce traktowani są czasem klienci. No cóż, ja też jestem chory, ale na Ople...

ROZRZĄD

        Zajrzyjcie do książki przeglądów, a tam znajdziecie między innymi informację o tym, że w przypadku silnika 1,6 16V wymiana paska rozrządu jest konieczna co 120.000 km!!! Czytając książki s-f mniej się dziwię i niedowierzam... W autku mojego ojczulka (lipiec/sierpień '98) oraz w moim (wrzesień '98) wymiana całego rozrządu była konieczna po około 30.000 km!! Mało tego: moje autko ma prawie dwukrotnie wyższy przebieg, obecnie "dobija" 60.000 km i słyszę, że znów coś podejrzanie hałasuje z okolic rozrządu. Znajomy serwisant powiedział mi, że to może być tylko rolka docisku paska, ale znając Opla może to być coś poważniejszego... Czepiam się? A co powiecie na to, że w autku mojego ojczulka pasek po około 30.000 km był częściowo zdarty? Jeżeli Wasze autko jeszcze ma ważną gwarancję męczcie serwis o sprawdzenie rozrządu! Jako ostrzeżenie podam, że znajomemu w Astrze I (montowanej jeszcze na Żeraniu) pękł pasek i zawory wbiły się w cylindry. W 1999 roku naprawa kosztowała prawie 3.000 złotych - warto więc zapobiegać.
        Hałasy z okolic rozrządu bardzo szybko - po niewielkim przebiegu - pojawiały się juz w Kadeciku 1,3 oraz w Astrze I 1,4 8V... Tak więc Opel ma jeszcze sporo pracy na polu udoskonalania rozwiązań stosowanych podczas konstruowania rozrządu. Kiedyś zadzwoniłem do redaktora dyżurnego jednego z czasopism motoryzacyjnych z pytaniem o rozrząd właśnie. Odpowiedź brzmiała: w środowisku fachowców wiadomo, że Opel ma wciąż problemy z rozrządem w silnikach szesnastozaworowych. Moje doświadczenie tylko to potwierdza. A fakt, że zdarzyło się to w kilku znanych mi autach świadczy, że reguła wypełnia się - wyjątków nie miałem jeszcze okazji spotkać...

GWARANCJA

        Gwarancja mechaniczna udzielana na Astrę II oraz inne Ople trwa rok. Istnieje (?) wprawdzie proteza w postaci mozliwości wykupienia dodatkowej gwarancji na drugi oraz trzeci rok, ale nie jest ona wszędzie honorowana i wyłącza niektóre usterki. Moim zdaniem świadczy to o tym, że Ople nie są jeszcze dostatecznie dopracowane i producent w obawie przed ewewntualnymi konsekwencjami woli udzielać krótkiej gwarancji. W ogóle charakterystyczne jest to, że solidne ;) niemieckie auta mają "aż" roczną gwarancje mechaniczną, a japońskie "jednorazówki" dziwnym trafem mają trzyletnią gwarancję. I tak w moim Oplu usterek było mnóstwo, a przebieg to 60.000 km, natomiast mój kolega zajeżdża od mniej więcej 150.000 km Toyotę Avensis i ma problem z jedną przepalającą się żaróweczką... Hmm...

Powrót do spisu treści

CZEKAM NA LISTY Z PROPOZYCJAMI, PYTANIAMI I PORADAMI. W MIARĘ MOŻLIWOŚCI WIĘKSZOŚĆ ZOSTANIE ZAMIESZCZONA, ZAPRASZAM!