Powrót do spisu treści

Archiwum "Ludzie listy piszą i pytają"

Ludzie listy piszą i pytają
Kursywą zaznaczono odpowiedzi autora stron


Odświeżająca opinia z innej strony
(2004.01.21)

Witam,
Na imię mam Tomek i mieszkam w Krakowie. Od jakiegoś czasu poszukiwałem (i właśnie znalazłem) stron dotyczących Astry II w celu wymiany informacji i spostrzeżeń. Jako ten najbardziej zapalony do samochodów członek rodziny doradzałem w zakupie nowego samochodu moich Rodziców. Zakup nie tylko ważny z powodu samego faktu kupna auta, ale także względu na wybór na "lata" - poprzednie autka były użytkowane odpowiednio 12 i 14 lat (!!!!). Były to auta niemieckie, Tata to dobry rocznik '49 podświadomie preferujący niemiecką solidność. Od razu uprzedzę, że od 4 lat sam użytkuję służbowo samochody marki Skoda, którymi przejechałem średnio ok. 60 tys.km rocznie, wiec porównania i skojarzenia będą nieuchronne. Mając konkretną ilość pieniędzy (kredyt nie wchodził w rachubę) przy planowaniu zakupu po eliminowaniu kolejnych marek pozostały na placu boju tylko dwa auta : właśnie Astra II i Skoda Fabia. Stanęliśmy przed dylematem b. dobrze wyposażone auto Combi klasy B z silnikiem 1.4 75KM, czy o numer większa, podstawowa 5-drzwiowa Astra II 1.4 90KM. Po rozważeniu za i przeciw, decydujący głos w wyborze autka miał oczywiście wykładający kasę czyli mój Tata i.... ponownie zadziałał u niego syndrom "auta niemieckiego" ... pojechaliśmy do salonu Opla. Na miejscu po długich rozmowach i pytaniach wstępnie zdecydowaliśmy się na Astrę 1.6 8V. Dyrektor sprzedaży przekonywał do tego silnika większą kulturą pracy przy mniejszych obrotach, mniejszym zużyciem benzyny i swoim koronnym argumentem, czyli bezproblemowym paskiem rozrządu (przeczytałem Twoją stronę od deski do deski i teraz już wiem dlaczego w Oplach tak ważny jest pasek rozrządu).Przejechaliśmy się autkiem prezentacyjnym właśnie z silnikiem 1.6 wymieniając poglądy z mechanikiem Opla, który utwierdzał nas w wyborze właśnie silnika 1.6 a nie 1.4. Wróciliśmy do domu "przespać się" z decyzją i spokojnie porozmawiać. Następnego dnia byliśmy w Oplu na decydującej rozmowie, efekt to gratis c/z zamek, dodatkowe odcięcie zapłonu oraz robocizna za montaż radia + 8 głośników (zawsze coś do takiego golasa). Po załatwieniu wszystkich czynności prawnych wyjechaliśmy w dziewiczą trasę naszej srebrnej strzały. Po raz pierwszy miałem okazję sprawdzić auto na trasie 350 km i skonfrontować Astrę z Fabią (sorry ale pisałem wyżej, że będą one nieuniknione, w porównaniu nie będę brał pod uwagę wyposażenia).
A oto moje spostrzeżenie, które zapamiętałem z mojej pierwszej jazdy:
pochwały dla Astry:
+ Ilość miejsca z przodu w obu autach porównywalna z lekką przewagą Astry.
+ z tyłu zdecydowanie więcej miejsca w Astrze. Kanapa i oparcie są większe, 3 pasy trójpunktowe i trzy zagłówki, środkowy świetnie chowany w oparcie - tu Astra zdecydowanie wygrywa.
+ Jakość materiałów szczególnie deski rozdzielczej i boczków drzwi o klasę wyżej w Astrze.
+ Silnik żwawszy mimo jego nowości (a co będzie po ułożeniu się wszystkich części ?), faktycznie reaguje lepiej na gaz przy niskich obrotach.
+ utrata wartości (choć w tym przypadku to raczej minus, autko będzie u nas przez długie lata, więc ubezpieczenie będzie droższe, ale w razie konieczności
pozbycia się samochodu trochę mniej stracimy)
+ mocowanie bagażnika

teraz przewagi Fabii :
+ zawieszenie (na mój gust Astra bardziej przechyla się na zakrętach i przez to mniej czuje się drogę, komfort jazdy porównywalny)
+ drzwi zamykają się jak w aucie o klasę wyższym (w Astrze strzelają tak jak w Polonezie i to nie tylko w tym egzemplarzu, sprawdzałem też w innych Astrach)
+ dźwięk wydawany przez pracujący kierunkowskaz jak w aucie o klasę wyższym ( w Astrze pstryka tak jak w mojej pierwszej Felicji)
+ dźwignie kierunkowskazów i wycieraczek poręczniejsze w Fabii (ale tu może to tylko moje przyzwyczajenie do Fabii)
+ ilość miejsca nad pedałami gazu, sprzęgła i hamulca (w Astrze przy operowawaniu stopami zaczepiam o spód deski (?)
+ światła mijania ( w Astrze 1-2 metry przed samym autem jest nie lub b. słabo oświetlony pas jezdni, nie pomagała również regulacja położenia reflektorów. Ktoś na Twojej stronie pisał o świetnych światłach Astry, zapraszam do Fabii. Sytuacja poprawia się po włączeniu świateł drogowych)
+ bagażnik o pojemności 426 l (w Astrze 360 i tak jak na kompakt przyzwoicie, ale brakuje listew ułatwiających przesuwanie przedmiotów po podłodze uchwytów mocujących bagaż. Fabia ma też sprytne schowki pod podłogą bagażnika przy kole zapasowym, więc drobne przedmioty można tam schować)
+ klakson ( w Astrze są dwa małe przyciski, których trzeba szukać, a wiadomo w awaryjnej sytuacji nie ma na to czasu, dodatkowo sam dźwiek jest "zabawkowy")
+ wycieraczki, są tak zaprojektowane, że w Fabii ich nie widać (oczywiście kiedy nie pracują :-))). W Astrze po pierwsze wystają (przez co ciągle je widziałem na szybie nie mogąc się skupić na prowadzeniu auta), po drugie pracująca wycieraczka przed kierowcą nie dochodzi do końca lewego przedniego słupka pozostawiając z góry do dołu nie starty pas szyby szerokości ok. 3-4 cm pogarszający widoczność (a może to tylko ten egzemplarz, proszę o opinie). W ogóle Fabia swoimi wycieraczkami zbiera z większej powierzchni szyby wodę niż Astra ze swojej szyby. I tu ponownie odniosę się do wrażeń akustycznych, wycieraczki Fabii pracują jak w aucie o klasę wyżej.
Co do bezawaryjności Astry nie mogę się jeszcze wypowiedzieć choć przeczytałem na Twojej stronie, że potrafi się posypać po pierwszych kilometrach, więc może lepiej że traci mniej na wartości :-)))) w razie czego sam zaproponuję pozbycie się takiego autka jak najszybciej. Obecną Fabią przejechałem 120 tys. km i do tej pory wymieniłem po 50 tys.łączniki stabilizatora (na gwarancji) reszta to systematyczny serwis w ASO i wymiana niezbędnych części typu filtry, oleje (po 90 tys. rozrząd :-))). Przepraszam skłamałbym dobijano mi ilość gazu w klimie, nikt w serwisie nie poinformował mnie, że w zimie również powinno się przynajmniej na krótki czas uruchamiać to przydatne w lecie urządzenie.
Co do kosztów paliwa Astra na wspomnianej trasie 350 km spaliła średnio 6,2 l/100km, jechałem z prędkościami 80-110 km/h przez zdecydowaną większość trasy na 5 biegu i w 3 osoby na pokładzie. Wynik uważam za przyzwoity pamiętając o tym że auto jest nowe i z silnikiem 1.6 (dla porównania Fabia przy takich samych parametrach jazdy pali ok. 0,7-0,8 litra mniej).
Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja na wymianę opinii, od chwili zakupu dostrzegam na drodze więcej Opli Astra.
poz z Krakowa, Tomek.

Opel User's story
(2003.12.22)

Z artykułów, które przeczytałem na zamieszczonych stronkach mogę wywnioskować, że Opel to straszny bubel. Jestem posiadaczem któregoś z kolei Opla, a zaczynałem od Corsy A (rocznik 1986) z przesiadkami na inne marki, jednak tej jakoś jestem wierny. Wierny z powodu niskiej awaryjności. Nie ma oczywiście róży bez kolca, tak i ja napotykałem drobne wady w swoich oplach. Jednak wspomnianym modelem Corsy A przejechałem bezusterkowo 250 tys kilometrów w dwa lata. Autko to kupiłem sprowadzone z uszkodzonymi tylnymi drzwiami, z załącznikiem w postaci nowego elementu. Wymieniłem tuż przed sprzedażą uszczelkę pod głowicą. Stało się tak na wskutek rady znajomych posiadaczy Fiatów i Polonezów, którzy to polecili koniecznie zasłonić chłodnicę w zimie. Jaki był skutek takiej jazdy nie trudno się domyślać. W każdym razie poza tą usterką nic się nie działo. Będąc jeszcze młodym człowiekiem postanowiłem zbliżyć się do ideału polskiego kierowcy i 1991 roku zakupiłem VW Golfa - najlepszy podobno samochód. Rozczarowanie moje sięgnęło zenitu, kiedy zamiast nim jeździć więcej pod nim leżałem naprawiając to i owo. Po ośmiu miesiącach nie wytrzymując nerwowo sprzedałem Golfa, w którego włożyłem juz dwa razy większe pieniądze, niż te za które go nabyłem. Później zaczęła się przygoda z Audi, Fiatem a następnie znów z Oplem. Tym razem wybór padł na Astrę sedan 1.4 MPI 82 KM. trzy lata eksploatacji i przebieg 170 tys km skłonił mnie do pochlebnych opinii na temat tej marki, jak również kieleckiego serwisu opla. Jedynym poważnym mankamentem było zużycie oleju od momentu zakupu. Auto to kupiłem oczywiście jako nówkę sztukę w salonie. Problem w tym, że olej (Mobil 1 0 W 40) nie wyciekał a jednak go ubywało. Okazało się, że najlepsze lekarstwo to olej półsyntetyczny. Po zmianie oleju na semisyntetic "brania" nie było. Tak więc przejechałem szczęśliwie i bezusterkowo 170 tys. Następnym zakupem oczywiście również był Opel Astra w wersji hatchback. No tu już pojawiły się problemy, ale po kolizji z psem. Do 130 tys. nie miałem żadnych problemów. Dopiero po tym jak pies wpadł wprost przed moją maskę. Znów poszedłem za namową kolegów ekspertów i blacharkę robiłem u rzemieślnika inkasując kasę z kosztorysu firmy ubezpieczeniowej. Miłe złego początki. Przeliczając kasę jaką "zarobiłem" na kolizji wyszedłem sporo do przodu. Ale tylko pozornie. Jak później się okazało pies który wpadł pod moje auto nieźle narozrabiał. Mianowicie uderzył w osłonę paska rozrządu, przez co uchwyty mocujące uległy połamaniu. I tak po przejechaniu około 20 tys. km pękł pasek rozrządu. Podejrzenie padło na rolkę dociskową. Naprawa odbyła się w serwisie, na co dostałem stosowna gwarancję. I wszystko było by może dobrze, gdyby od razu stwierdzono nieszczelną osłonę paska rozrządu. A tak po przejechaniu ok 50 tys. km pasek pękł ponownie. Tym razem naprawą również zajął się serwis, jako że od momentu poprzedniej naprawy nie upłynął jeszcze rok, a ja nie przejechałem ponad 60 tys. km. Wyjechałem znów szczęśliwy morderczo eksploatując swoją Astrę. W międzyczasie zaliczyłem jeszcze kilka kolizji (uwaga na panie za kierownicą), ale z rozrządem było OK. Zbliżał się termin przeglądu i wymiany paska, więc zakupiwszy wszystkie niezbędne materiały umówiłem się na przegląd. Auto miało wówczas przejechane 300 tys. km. I dopiero wtedy znajomy mechanik, który dobrał się do mojego auta oznajmił co jest przyczyną usterek rozrządu. Otóż nieszczelna osłona. Dziwne prawda? Ja też się zdziwiłem, ale jak później mechanik pokazał mi koło pompy wody, które nie zostało nigdy wymienione zrozumiałem. Przez nieszczelną osłonę dostawał się piach, błoto, etc. spowodowało to wypiaskowanie kół, które były ostre jak żyletki. Tak więc ustaliliśmy przyczynę - wadę rozrządu w moim aucie. Trzeba było to jeszcze naprawić i przetestować. Jak później się okazało kolega mechanik miał rację. Sprzedałem auto z przebiegiem 340 tys. km. Żadne inne usterki w nim nie wystąpiły, a jak należy się spodziewać gdy naprawiłbym auto w serwisie, a nie chciał zarobić to usterki nie wystąpiłyby nigdy. Dodam jeszcze, że w tym modelu nigdy nie dolałem oleju. Przebiegi między przeglądami Astra znosiła bez połykania syntetyku 0 W 40 nawet po 340 tys. km. Zadowolony z Opla kupiłem następny, również w salonie. Tym razem z sentymentu Corsę 1.4. Jeździłem nią cztery lata i zrobiłem 200 tys. km. Tu w zasadzie nic nie naprawiałem poza wymianą pompy wody, która w oplu jest dość słabym elementem. Z auta byłem bardzo zadowolony do pewnego momentu... Ponieważ jeżdżę sporo zafundowałem mojej Corsie instalację zasilania gazem. I wtedy zaczęły się schody. Auto rozwijało zaledwie 170 km/h, kichało, prychało i dobrze jeździło tylko na dobrym gazie. Nawet na benzynie już nie chciało iść. W związku z tym należało zmienić go na nowe, choć obiecałem sobie, że przed 300 tys. km go nie sprzedam. Zmieniłem na Astrę G. Używaną od członka rodziny po niewielkim przebiegu. Astra jest z 1999 r i do 100 tys. nic się nie działo. W tej chwili ma 172 tys. km i troszkę usterek. Przy 100 tys. uszkodził się moduł zintegrowanych czterech cewek zapłonowych. Auto nie miało mocy i górkę widziało wcześniej niż ja. Następna usterka, którą odczułem boleśnie to uszczelka pod głowicą. Od 140 tys. ubywało troszkę płynu w układzie chłodzenia. Ale jeśli dolałem szklankę wody raz na pół roku, to nie zwracałem na to uwagi. A tu masz! przy 168 tys. przedmuchało uszczelkę na kanale płaszcza wodnego pierwszego cylindra. I była to w zasadzie najpoważniejsza wada w tym pojeździe, choć wymieniłem także pompę wody przy okazji naprawy uszczelki głowicy. Ponadto rzeczy typowe dla Astry G czyli plastykowe łączniki drążka stabilizatora. Ale ogólnie myślę, że Opel robi solidne auta, przynajmniej porównując je z konkurencją. Posiadam także golfa IV i raczej do tej marki chyba nigdy się nie przekonam. W porównaniu z fałwejem Opel to mistrz świata. W golfie są ciągłe problemy z rozrusznikiem, wycieraczkami a o zawieszeniu nie wspomnę. W eksploatacji i kosztach napraw Opel oszczędza kieszeń. Wydatki na naprawę Astry to kwota rzędu 800 zł, a na golfa wydałem już 4700 zł. Podsumowując Opla - moim zdaniem dobre samochody jeśli się odpowiednio o nie dba. Konkurencja raczej źle mi się kojarzy.
Pozdrawiam
M.P.

PĘKŁ ŁAŃCUSZEK ROZRZĄDU!!
(2003.12.09)

        Szanowny Panie Chciałbym dorzucić mały kamyczek na Pańską stronkę o Oplu.
Jeżeli ma pan duże poczucie humoru, to proszę sobie wyobrazić, że czas naprawy - tego niezniszczalnego, bezawaryjnego silnika 2,2 (147 KM) trwa już 5 miesięcy i nadal nie widać końca. W silniku pękł niezniszczalny łańcuszek rozrządu. Uszkodzone zostały zawory i głowica. A że silniki te produkowane są wyłącznie w GM w USA, głowica płynie (idzie, pełznie) już prawie 5 miesięcy i nadal nie widać jej na horyzoncie.
Pozdrawiam serdecznie
Bogdan Galikowski
właściciel nadzwyczaj oszczędnego Opla ASTRA II z silnikiem 2.2 (zero zużycia paliwa) KR 46873

Rzesza "zadowolonych" z Astry II powiększa się... (II)
(2001.08.16)

        W pełni zgadzam się z opinią dotyczącą "doskonałego" dopracowania rozrządów w silniku 1,4 16v. Na własnej skórze odczułem sposób traktowania klienta przez jednego z łódzkich tzw.dealerów samochodowych.Kupiłem od niego II-kę tzw.DEMO, czyli auto testowe (chyba pierwszy egzemplarz w Łodzi)prod maj 1998.Sanochód miał równo rok czyli po gwarancji i przebieg aż 12000 km. Kierownik serwisu na moją uwagę dotyczącą dziwnego hałasu w silniku, który doskonale sie prezentował na biegu jałowym, poinformował mnie ze to tylko cyt:"sprzęgiełko od klimy terkoli i śmiało mozna tak jeździć".To był drugi dzie¨˝ od momentu zakupu!!!! Jak się później okazało do wymiany kwalifikuje się kompletny rozrząd (pasek, napinacze, kółka itp) Dealer, niechętnie zaproponował mi wymiane rozrządu z pokryciem w 40% przez GM kosztów usługi. Znając stan wiedzy i umiejętnosci tzw.mechaników z f-my zdecydowałem się wymienić rozrzad na własny koszt u innego dealera 50 km od Łodzi. W Zdunskiej Woli.Jaka zmiana. Cena bez udziału GM i tak była niższa niż w Łodzi, a mechanicy zorientowani do bólu w szczegółach Astry i nie tylko. Mogłbym napisać długą ksiązkę (jak chyba każdy )na temat serwisów łódzkich dealerów.
P.s. Cieszę się,że istnieje taka strona. Chetnie podzielę się uwagami o oplach, których miałem już 3.( CORSA 1,2 8v 1995, ASTRA 1,6 16v 1996 i ASTRA II 1,4 16v 1998 ) Serdecznie pozdrawiam i będę często zaglądał.
Rafał Kokot (kokot@kokot.com.pl)

Kolejny "zadowolony" z Astry II użytkownik... (II)
(2001.08.03)

        Robi się dalsza część tej historii. Prawdopodobnie zużycie nadmierne oleju wynika z przecieków na uszczelniaczu na wale. Luzy na stabilizatorach, ale jak stwierdził serwis fiata (tak byłem w serwisie Fiata) to zużycie jest w normie. Dzisiaj będa mi wymieniac ten uszczelniacz, stabilizatory i amortyzatory. To w serwisie Opla. Jak to wyjdzie? Zobaczymy. Pozdrawiam. Andrzej Wilczyński.
        Z całym szacunkiem: Fiat też produkuje wynalazki... Czekamy na dalsze dzieje. ;)

Kolejny "zadowolony" z Astry II użytkownik...
(2001.08.02)

        Przeczytałem Pańskie perypetie z Astrą II. Brr.. No cóż. Mam już drugą Astrę II kombi 1,6 comfort.
        I tak: pierwsze auto zamawiałem granatowe z klimatyzacją a otrzymałem czerwone bez klimatyzacji. I to znacznie po terminie odbioru. Trudno się dziwić, że nie byłem zbytnio zadowolony. W ramach rekompensaty po licznych interwencjach w centrali w W-wie poprosił mnie Pan Prezes salonu i wręczył mi reklamówkę i dwa T-shirty z napisem Opel:)).
Cały okres użytkowania tego samochodu to jakiś niedosyt. Kilka razy wymiana żarówek. To chyba " ten typ tak ma". A drogie, ech. Wymiana przedniej szyby, na której wycieraczki wyrysowały swoja drogę. Tylna szyba to samo ale juz nie wymienili. Z serwisami doczynienia miałem róznymi i różnie było. Mogę powiedziec tyle, że po gwarancji nie uczęszczam juz do serwisów Opla, bo to nie ma sensu. Jeszcze jedna niedogodność to taka że po deszczu tylne hamulce fatalnie szumia ale to tylko przez krótki czas. Żywot tego samochodu był krótki, bo przed upływem roku wpadłem na malucha, przewróciłem sie i wpadłem na mercedesa. To był koniec astry, malucha i mercedes nie za bardzo. Na szczęście "poszkodowane" zostały tylko samochody, a uczestnicy kolizji wyszli bez szwanku. Troje z Astry, jeden z malucha ( choć maluch po kolizji został rozłozony na dwie połowy, przód i tył) i jeden z mercedesa. Więc taki test astry dwa wyszedł na 5.
        Teraz astra II kombi egzemplarz drugi: Wyboru nie było. Chciałem 1,8, a to niby było wtedy nie osiągalne. Więc kupiłem jaka była. czyli 1,6 16v. Wrażenia z jazdy jak wyżej. Niby 100KM ma, ale tak jak pierwsza przyśpiesza słabo. Usterki: palą sie żarówki. Po dwóch przeglądach w serwisie było niby wszystko ok. Ale po drugim przeglądzie po 12tys km czyli 42tys zabrakło oleju:(. W serwisie stwierdzili, że zuzycie w normie, zrobili następny przegląd i po paru tys km okazało sie, że oleju brak. I jest juz pewne że samochód olej zuzywa w nadmiarze. Właśnie dzisiaj dolałem 1,5l po przejechaniu 4700km. Ponadto amortyzatory "nie trzymają". samochód ma 54700km przejechanych.
        I teraz zastanawiam się, kupiłem nowy samochód, czy może taki, który słuzy do jazd próbnych w salonie. Dlaczego zabrakło oleju w misce olejowej po drugim przeglądzie, po 12tu tys km, no i chyba amortyzatory zużyły się zbyt szybko.
        Samochód do tanich nie należy. I jest to tak, że pełnej satysfakcji nie ma, ale trudno się do czegoś przyczepić. To mój trzeci Opel, ale chyba ostatni. Tego spróbuję sprzedać i kupię chyba Toyotę. Jak mówi mój mechanik, Toytą będzie Pan jeździł do znudzenia. Tylko, że samochody japońskie są niewdzięczne: po 10 latach są takie jak były, a sprzedać trudno, a jak Pan sprzeda Opla to odczuje pan ulgę.
        W powyzszych sprawach juz nie kontaktuje sie z serwisem, bo jak doświadczenie uczy i tak nic nie zdziałam, a nerwów szkoda i pieniędzy.
        Pozdrowienia dla uzytkowników Opla.
Andrzej Wilczyński
ps.1
Pracowałem kiedyś w niemieckiej firmie i byłem szkolony co w przypadku reklamacji. Robić wszystko, żeby nie załatwić. Oczywiście rację klientowi należy przyzanć, Dać się wykrzyczeć, i szukać jakiegoś rozwiazania, ale takiego, żeby klient jeszcze dopłacił.
ps2
Też z niemieckiej szkoły. Rada mojego szefa: jak masz coś kupić 1000 razy się zastanów. Sprzedawca tak długo bedzie za Tobą chodził, aż nie zapłacisz. Jak zapłacisz natychmiast odwróci sie od Ciebie plecami.
        Deja vu... Już gdzieś to czytałem, już gdzieś to widziałem... Potwierdza się, że niemiecka jakość i solidność w motoryzacji jest zwykłym mitem... Proponuje zajrzeć do nr 31 pisma Auto Świat. Jest tam artykuł zatytułowany "Coraz lepsze, czy coraz gorsze?". Po przeczytaniu tego artykułu będziecie, moi mili, w stanie szoku!

Zmieniarka do CDR 600 - czy może ktoś pomóc?
(2001.08.02)

        Niedawno do mojego CDR600 dokupiłem oryginalną zmieniarkę CD (Philips CDC3), niestety nie wiem jak ją połączyć. Potrzebuję schematu łączenia radia z CD i z wyświetlaczem, może ktoś dysponuje takim schematem.
        Pozdrawiam wszystkich właścicieli Astry II. Robert.
        Również pozdrawiamy, tym bardziej że właścicielom Astry II potrzeba duuużo zdrowia! ;) Może ktoś pomoże? Swoją drogą: czy serwisy nie mają takich schematów?

Nasz nowy kolega "od" Astry II
"Łyk zachwytu, szczypta cierpienia..."
(2001.03.21)

        Jestem od niedawna właścicielem Astry G. Mój staż za jej kierownicą to dopiero ok. 4kkm. Narazie jestem zachwycony - nie zrażają mnie nawet takie drobiazgi jak trzeszczenie kratki nawiewu na przednią szybę i krótkotrwałe fotela kierowcy na prowadnicach. Tym bardziej, że druga dolegliwość przeszła po regulacji fotela a pierwsza pojawia się coraz rzadziej. Do moich zachwytów dołożyły się wrażenia po zamontowaniu dość przyzwoitego radia z CD (znacznie tańszego a na pewno "nie gorszego" od montowanego fabrycznie). Zaskoczyły mnie pozytywnie oryginalne głośniki montowane przez Opla.
        Ale niepokoi mnie to co mnie czeka - czytając opisy zawarte na Pana stronach. Zwłaszcza dotyczące rozrządu. Zastanawiam się czy dokonałem właściwego wyboru. Jestem skazany na serwisy Opel Bogacki, Opel Kozłowski i Opel Maruszewski (mieszkam w Szczecinie). Dwa pierwsze znam - od niezbyt dobrej strony jeszcze z czasów opieki nad moją poczciwą Corsą A, tak pod względem fachowości jak i nie zawsze sympatycznej obsługi. Trzecią firmę znam z opowieści użytkowników - również samochodów marki BMW, których pan Maruszewski już nie serwisuje (!?). Ale o serwisach napiszę osobno.
        Zastanawiam się ponadto, czemu chce się Pan pozbyć obecnej Astry i czemu pomimo wcześniejszych problemów bierze Pan pod uwagę kupno również Astry G. Czyżby miał Pan pocieszające wieści, że to autko już wyrosło z chorób wieku dziecięcego? Interesuje mnie coś jeszcze: czy zna Pan kodyfikację umieszczaną na tabliczce znamionowej auta - zwłaszcza wskazującą na miejsce produkcji? Na koniec drobne spostrzeżenie: złodziej wyłuskał mi wkład lewego lusterka, prawe mu popękało więc dał mu spokój. Nie wymieniam go bo jest nieatrakcyjne dla złodzieja a funkcjonalności, włącznie z ogrzewaniem nie straciło (to fakt, że lusterka nie były znakowane, ale złodziej wyłamał mi aż trzy pary w Corsie pomimo wyraźnego znakowania). Lewy wkład kupiłem w sklepie internetowym za 70 zł. Może nieoryginalny, w odróżnieniu od oferowanego przez serwis za 270 zł ale swoje funkcje spełnia bez zarzutu.
Andrzej ze Szczecina.
        Spoko, spoko, autko jest w porządku - niektóre serwisy nie są w porządku...

Trzeci (!) raz kilka słów o Astrze II
(2001.02.22)

        Czas na kolejną opowieść: Cały czas poruszam się w sferze ASO Opla, ale te zdecydowanie różnią się poziomem między sobą. Jeszcze w trakcie poszukiwań mojego wymarzonego auta miałem nieszczęście wstąpić do salonu Autoserwis Dolny Śląsk (Wrocław, ul. Karkonoska). Tam zostałem potraktowany jak pętak i przybłęda, odpowiedzi na moje pytania otrzymywałem z ironicznym uśmieszkiem (pt. "i tak cie nie stać frajerze"), albo ich nie otrzymywałem, tylko wskazywano mi wywieszki informacyjne przy samochodach. Oczywiście nawet nie myślałem o tym żeby tam złożyć jakieś zamówienie. Nawiasem mówiąc, jeden z moich znajomych, również posiadacz Astry 2, narzekał także na poziom obsługi w serwisie tego dilera. Gdy za moją namową skorzystał z usług innej ASO nie mógł wyjść z podziwu, że jedna firma (OPEL) toleruje takie rozbieżności w jakości obsługi klienta. Później trafiłem do salonu sprzedaży Opel Car Center. No cóż. Miło, przyjemnie, ale również oni nie umieli wznieść się ponad pierwsze wrażenie w ocenie klienta. Jeśli wchodzi młody człowiek w dzinsach i sweterku, w dodatku pyta o auto z poważną ceną i jeszcze chce je doposażać - no tak, na pewno kolejny Apacz ("tak sobie chodzę, a patrze"). Potwierdziło się. Prosiłem o sprawdzenie czy poszukiwany przeze mnie egzemplarz jest może gdzieś w Polsce i dałoby się go ściągnąć. Można to zrobić od ręki, bo mają taką sprtną wyszukiwarkę. Ale.. nie dało się. Zajęty komputer, zabiegany pracownik. W końcu obiecano mi, że sprawdzą i oddzwonią. O święta naiwności! Czekałem prawie tydzień. W końcu pojechałem na drugi koniec miasta do salonu Opel Hornet. A tu niespodzianka. Grzecznie, sprawnie,(chociaż dalej byłem w dzinsach) po kilku minutach wiedziałem, że takie autko jest i mogę mieć je za tydzień. Przyszedł szef salonu, próbował zachęcić mnie do kilku aut podobnych cenowo, które mieli "na stanie" u siebie... Przy mnie załatwił sprawę ściągnięcia mojego egzemplarza, uścisnęliśmy sobie dłonie. Kawka, szampanik... Full profesional. Salon nr 1 we Wrocławiu : Opel Hornet. Reszta przy nich blada. Ale nie sam salon się liczy. Początki mojej współpracy z serwisem Hornetu były naprawdę przyjemne. Byli w miarę sprawni, rzeczowi, tylko .. nigdy wystarczająco dokładni. Rzeczywiście, mają świetnego szefa serwisu, który idzie klientom bardzo na rękę, ale przecież to nie szef siedzi przy każdym samochodzie. Akcja z piszczącymi kołami, o której pisałem wczoraj, przebrała czarę. Słyszałem wcześniej dobre rzeczy o serwisie Car Center, więc zaryzykowałem. I nie zawiodłem się. To dobry serwis (mam na razie takie wrażenie). Mają wpadki, ale szybko je naprawiają (np gdy skradziono mi zaślepkę mocowania oczka holowniczego z przedniego zderzaka - zamówiony u nich element polakierowali innym kolorem, ale poprawkę miałem już na kolejny dzień). Tak więc jeśli chodzi o moje doświadczenia salonowo-serwisowe, to zdecydowanie polecam salon Hornetu, przemilczę Car Centera, odradzę Autoserwis Dolny Śląsk. Jeśli zaś porównać serwis, to najlepszy wydaje się Car Center, drugi Hornet (muszą trochę jeszcze nad sobą popracować i kto wie....), zaś Autoserwis znam tylko z opowieści, ale .. ja tam nie pojadę. Mam jeszcze drobne doświadczenia z Dixi Carem z Warszawy. Moje wspomnienie stamtąd jest jak najlepsze. Miło, grzecznie, szybko i sprawnie. Czytałem jednak w którymś tygodników motoryzacyjnych test serwisów, w którym zaliczyli totalną klapę. Dlatego mam mieszane co do nich uczucia. A w ramach ostrzeżeń o kradzieżach - właśnie "posprzątano mi" firmowe kołpaczki (na zimę zakładam stalowe felgi). Ucieszyłem się, bo zostawili lusterka! Welcome to the real world! Pozdrawiam Marek J.
        Dzięki za aktywność i wartościowe informacje!

Drugi raz kilka słów o Astrze II
(2001.02.21)

         (...) wcześniejszy list wymaga już pewnej aktualizacji. Otóż dwa dni po jego wysłaniu wymieniłem kolejną żarówkkę (tzn ostatnią z wymienianych przez serwis). To dało trzy żarówki w ostatnim półroczu... Dorzucając jeszcze jeden kamyczek do ogródka serwisowego króciutka opowieść o piszczących hamulcach. Autko miało 7 miesięcy, gdy pierwszy raz usłyszałem nieprzyjemny pisk w trakcie jazdy dobiegający z kół. Trwał chwilkę, więc się nie przejąłem. Gdy jednak zaczął się powtarzać udałem się do serwisu. Tam usłyszałem, że nic się nie dzieje, nie mam sobie tym zawracać głowy. A jeśli będzie piszczało, to lekko nacisnąć na hamulec i przestanie. Hmm. Rzeczywiście przestawało... w trakcie naciskania na hamulec. A później pisk stawał się jeszcze głośniejszy. W końcu (ileż można jeździć z piszczącymi kołami) uparłem się żeby coś z tym zrobili. Udało się. "Coś" zrobili. Minął kolejny miesiąc. Sytuacja się powtarza. Koła piszczą, serwis nie widzi problemu (w końcu to nie oni jadą samochodem który skrzypi jak nienaoliwiony wóz drabiniasty), ja jestem uparty, oni robią "coś", przestaje. Mijają dwa tygodnie. Pisk powraca, ale tym razem taki, że głośno jest nawet przy zamkniętych oknach. Jadę do serwisu, tyle że innego. Auto na warsztat. Ja do poczekalni. Przychodzi pracownik serwisu i z miłym uśmiechem pyta, w którym to warsztacie tak oszczędzałem pieniądze. Ja: ????. Serwisant: który rzemieślnik rozwiązał problem piszczących hamulców wrzucając na koła kilka słoików smaru grafitowego w ilości takiej, która umożliwiła jego wylanie aż na zewnętrzną część felgi........... Mnie zmroziło. Jego też, gdy usłyszał, że to robota ASO. Wielka im chwała, że w związku z tym całość usługi (m.in. dokładne wyczyszczenie tarcz ze smaru) otrzymałem gratis. Od pół roku koła nie piszczą. Zmieniłem serwis. Zobaczymy co dalej.... Marek J.

Kilka słów o Astrze II - krytyka i zadowolenie
są częstymi skojarzeniami wśród właścicieli Astry II...
(2001.02.10)

        Jestem właścicielem Astry II 1.8 16V z 1999r. Na temat tej wersji niewiele znalazłem na stronie, ale też niewiele nowego dodać można. Chociaż... spróbuję. Auto kupiłem pod koniec roku. Zima, wcześnie zapadające ciemności... Jakież było moje przerażenie, gdy w drodze powrotnej z Warszawy (mieszkam we Wrocławiu) zapalone na chwilę światła drogowe .... takimi już pozostały przez następne 150 km trasy. Nic nie pomagało - wyłączanie świateł i ich ponowne włączenie, gaszenie silnika, stukanie w kolumnę kierownicy, wielosetkrotne próby przełączania na mijania. W pewnym momencie - tak po prostu, na kolejnym wyboju na szosie - wszystko wróciło do normy. Oczywiście następnego dnia udałem się do serwisu, który jednak uspokoił mnie, że to nic takiego, ot usterka która ustąpiła. Niestety nie do końca. Kilka dni później przełącznik powtórzył swój wyczyn, potem jeszcze raz (na szczęście już nigdy na długo - takie zacięcia na 3-5 min.) - i serwis postanowił usterkę usunąć (tzn. wymienić przełącznik). Wszystko było OK przez następne 11 mies., ale właśnie jakieś 3 tyg. temu znowu miałem krótkie zacięcie. Gwarancja się skończyła, cóż trzeba będzie z tym żyć. Pocieszam się, że nie ja jeden..... Jeśli chodzi o żarówki - gratuluję trwałości. Ja w ciągu pierwszych 6 miesięcy wymieniłem ich 4 (na zmianę lewa, po miesiącu kolejna ale prawa). Nie wiem jak tam z higieną, bo wymian dokonywały ASO (taki byłem wygodny, a co!). Kolejne pół roku to już tylko 2 żarówki, ostatnia 2 mies. temu (ale tą już sam wymieniałem - zobaczymy na ile wystarczy). Jeden z pracowników serwisu przyznał mi w zaufaniu, że tak częste ich przepalanie jest wynikiem wady w konstrukcji reflektora : temperatura wewnątrz lampy+ ogrzewnie silnikiem .. Ale jeśli Opel będzie chciał coś przy tym majstrować (w zasadzie Hella, bo to ich lampa) to mam tylko jedną prośbę: żeby nie popsuli tego nocnego widoku przed autem. Tu dygresja. Miałem już wiele aut (m.in. Renault 5 , VW Golf II, Audi 80, Opel Kadet), ale tego co dała mi A II przed maską w nocy, nigdy bym sobie nie marzył. Toż to jazda dzienna!!! Rewelacja!!! I niech nam inni zazdroszczą. Mam szyby przyciemniane, więc "nie boli", gdy ktoś z przeciwka raczy mnie długimi w przekonaniu, że ja również jadę na długich, ale mam zawsze taką maleńką chwilę satysfakcji prezentując mu w krótkiej odpowiedzi moją "tajną nocną broń laserową" - czyli drogowe światła mojej "dwójeczki". Wracając do meritum. Wielokrotnie odwiedzałem serwis z powodu skrzypiących foteli, ale zawsze sprawnie mi je smarowali (?) i skrzypienia ustawały ..... na miesiąc. Stukająca tylna klapa (hatchback) wymagała tylko regulacji zamka. Ale żeby mechanik to stukanie usłyszał musiałem poprosić szefa serwisu. Miał chyba lepszy słuch. Ale nie tylko siedzenia ... Raz w poszukiwaniu skrzypienia w podłodze serwis rozebrał ją i stwierdził,że skrzypią plastkowe wężyki prowadzące nawiew do tyłu. Nic się z tym nie dało zrobić, więc już tak mam - elegancką wersję z drewnem i welurem, no i podłogą skrzypiącą pod nogą kierowcy. To jednak raczej drobiazgi. Poważniejszy problem to niepokojące zgrzyty w przednim zawieszeniu jakie usłyszałem tej zimy. Wygląda to na amortyzatory, ale chyba trochę za wcześnie (przejechałem 44tys.) Wkrótce przegląd, więc może czegoś się dowiem - na pewno poinformuję. Przy okazji - w pełni popieram sugestię kontroli wyważenia kół. Od siebie dodam, że co 20-30 tys (lub raz na rok) warto sprawdzić zbieżność. W moim aucie lekko "uciekło" prawe tylne koło, na szczęście szybko to zauważyłem. Jeśli chodzi o skrzynię, to generalnie jest w porządku, tylko ma czasem problem z 1 i 2 jeśli jest jeszce nie "rozgrzana" (np. po nocy na parkingu). Hałas? Hmmm. Latem rzeczywiście no problem (ale tylko do 150), zimą dochodzi jeszcze odgłos opon zimowych i .... mogło by być lepiej. Trochę zbyt głośne są szumy opływającego powietrza. Oczywiście jeżdżąc przepisowo nikt tego nigdy nie usłyszy, ale chcąc wykorzystać możliwości autka - no cóż, przy 200 każde jest chyba głośne (nawet przy 210 które wyciągnąłem na niemieckiej autostradzie), ale właśnie okolice 140 - 160 mogłyby być ciut cichsze. Zużycie paliwa? Naprawdę wierzę w 5,9 / 100 , bo sam kiedyś osiągnąłem taki sam wynik (eksperymentalnie zrobiłem trasę 400 km - 100 po mieście, 300 w drodze), chociaż średnio wychodzi ok 7,8 - 8,2 (przy normalnej jeździe, a jeżdżę raczej szybko). Poza tym Astra II to prawdziwa uczta dla kierowcy. Twarde (acz miłe) zawieszenie, świetne trzymanie drogi, elastyczny silnik, wygoda, poczucie bezpieczeństwa... Tu dodam, że w wersji 1,8 w standardzie dodają kontroler trakcji (TC) - rewelacja w okresie zimowym. I co ważne (tego elementu najczęsciej brakuje w autach wyposażanych w ten system) daje się go wyłączyć!!! I wtedy mam naprawdę usportowione autko. Sczerze mówiąć wersja 1,8 jest tylko trochę droższa od 1,6 (chyba że tak jak u mnie dołoży się klimę), a daje sporo więcej emocji pod maską (bo poza tym głównie "bajery" - welur, drewno, alufelgi), no i wspomniane TC. Jeśli ktoś może sobie na to pozwolić, zdecydowanie doradzał bym właśnie taki wybór. Marek J.

SENSACJA!
(2001.01.24)

        Oczekuję zgody na publikację listu, który właśnie otrzymałem od małżeństwa, które przeżyło chyba tyle, co ja z Astrą II. Zajrzyjcie tu wkrótce, jeżeli otrzymam zgodę na publikację tego listu, wówczas gwarantuję, że na stojąco nie zdołacie tego przeczytać - zwala z nóg! Zapraszam.

Archiwum "Ludzie listy piszą i pytają"

Powrót do spisu treści

CZEKAM NA LISTY Z PROPOZYCJAMI, PYTANIAMI I PORADAMI. W MIARĘ MOŻLIWOŚCI WIĘKSZOŚĆ ZOSTANIE ZAMIESZCZONA, ZAPRASZAM!